Jeszcze nie tak dawno uwielbiałam tą pozycję!

Jeszcze nie tak dawno uwielbiałam tą pozycję!

To, że z czasem, wiekiem zmieniają się nasze upodobania wcale mnie nie dziwi. Całkiem normalne. Zmieniają się nasze preferencje w każdym temacie – nawet w tym! Co o dziwo jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Muszę się przyznać, że myślałam, że skoro do tej pory uwielbiałam tą pozycję, to się to już nie zmieni. Skoro jest dobrze i przyjemnie to po co to zmieniać? A jednak. Okazuje się, że zbyt duża ilość czasu wolnego to okazja do myślenia. W większości – wymyślania. A może tak będzie lepiej? A może powinnam/powinniśmy zrobić tak a nie inaczej? Tylko krowa nie zmienia zdania 😉 No i po kilku takich wieczornych przemyśleniach, okazało się, że pora na zmiany! I nie dlatego, że chciała – a dlatego, że musiałam. Może to ciąża tak na mnie wpływa? No ale przejdźmy do meritum.

Okazało się, że wieczorne odpoczywanie już nie dla mnie! Pozycja z nogami do góry na sofie przed telewizorem przestała mi się podobać i co gorsza – sprawiać przyjemność!

Nie oszalałam, nie. Jeszcze kilka tygodni temu, taki wieczór był marzeniem. Rzadko udawało się spokojnie usiąść przed telewizorem, obejrzeć jakiś serial i na chwilę zapomnieć o obowiązkach. O sprzątaniu, gotowaniu, praniu, prasowaniu i całej reszcie, o której w tym momencie nie chcę sobie przypominać. Przecież kolejnego dnia czekał na znów 8 godzinny dzień pracy. To oznacza jakieś 9 godzin mniej na domowe obowiązki. Zliczając to razem z czasem na sen, którego potrzebuję minimum 8 godzin okazuje się, że pozostało nam jakieś 7 godzin na ogarnięcie tematu domu.

7 godzin na obiad, kolację, przygotowanie obiadu na kolejny dzień, sprzątanie, prasowanie, zakupy. A jeszcze w między czasie pojawi się niezapowiedziany gość – czas ucieka niestety szybko a obowiązków nie ubywa. Nic więc dziwnego, że o 21 marzysz o odrobinie czasu dla siebie – gorąca kąpiel albo ulubione winko i serial. Tylko jak na to znaleźć czas?

Okazuje się, że nagle masz na wszystko czas. A to za sprawą przymusowego urlopu od pracy. Z pewnością zgodzicie się ze mną, że o 9 dzień zaczyna się dużo lepiej niż o 6 rano, zwłaszcza gdy do sypialni wpadają promienie słońca a nie wita Cię ciemna noc. Chcę się żyć. Najpiękniejsze jednak jest to, że nigdzie nie trzeba się śpieszyć. Czas na spokojne śniadanie, ogarnięcie domu, pyszny obiad. Nawet znajdzie się czas na codzienny spacer – o ile pogoda dopisze 😉 Ten czas „na wszystko” sprawia, że wieczorami nie tęsknisz już za chwilą relaksu z ulubionym serialem. Może tęsknisz za tą lampką wina, której teraz Ci nie wolno.

Nagle okazuje się, że jest jedna rzecz, za którą tęsknisz. Tęsknisz za wieczornym działaniem – bezczynne siedzenie po prostu Cię męczy. Już nawet nie tym wieczornym – całodziennym. Ciąża dodaje Ci energii – masz milion planów, pomysłów do zrealizowania. Mogłabyś góry przenosić. Od rana do wieczora robić to wszystko na co do tej pory nie miałaś czasu. Ale jest jeden problem.

Nakaz do odpoczynku. I dalej nici z Twoich planów 😉

 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *